Llanberis-ukryty diament Snowdonii

llanberies

Llanberies to wioska w rejonie Gwynedd w Północnej Walii, do której udaliśmy się w listopadzie. I już od pierwszego wejrzenia wydała nam się skarbem ukrytym wśród gór Snowdonii. Spytacie dlaczego? Już odpowiadamy😁. Ze względu na swój  niesamowity krajobraz. Gdzie pomimo paskudnej pogody, udało nam się spędzić fantastyczne chwile. Śmiało możemy stwierdzić, że jest to miejsce dla każdego. Bez względu na wiek i gusta. Llanberies to cudowne miejsce, pełne spektakularnych widoków i interesujących atrakcji. Jednak zanim Was do nich zabierzemy, chcielibyśmy opowiedzieć troszkę o historii tego miejsca.


Miasteczko Llanberies nazwano na cześć „ Moi Tudur” wczesnego walijskiego Świętego. Przez wiele lat było miejscem, w którym życie płynęło sobie spokojnie i we własnym tempie. Jednak nadszedł czas, który zmienił wszystko. A było to odkrycie cennego surowca – łupka. Od tego momentu, miasto prężnie się rozwijało. Powoli przekształcają się centrum rewolucji przemysłowej. A po małej wiosce pozostało tylko wspomnienie. Podczas naszej wycieczki do Llanberies mogliśmy dostrzec wiele odnośników do tamtej części epoki. Szczególnie widoczne jest to w wśród splecionych sieci ścieżek i dróg pomiędzy sąsiadującymi miasteczkami, ale także w architekturze budynków. Widać jak zostały przystosowane do potrzeb robotników kopalni. Zresztą to nie powinno dziwić, ponieważ w latach swojej świetności, w Llanberies było zatrudnionych ponad 17000 tys. ludzi i produkowano prawie pół miliona łupków😮. Przyznamy szczerze, że liczby te zrobiły na nas ogromne wrażenie, tym bardziej że podczas zwiedzania miasteczka bardzo nam się spodobała powszechnie panująca cisza i spokój. Dlatego było nam bardzo trudno wyobrazić sobie jak mogło ono wyglądać w takim gwarze, wśród tłumów pracowników i rozpędu przemysłu. Jednak być może właśnie to nadało wiosce wyjątkowego charakteru, którego rezultatem jest połączenie tradycji z gościnnością mieszkańców. Spacerując po Llanberies odnieśliśmy wrażenie jakby czas zatrzymał się w miejscu i wpuszczano do niego tylko tyle nowoczesności, ile jest potrzebnego do przetrwania mieszkańców. Bez zbędnych udogodnień i udziwnień. Całą uwagę skupiono na wyeksponowaniu piękna tego miejsca. Co z resztą, doskonale się sprawdza i nadaje Llanberis wyjątkowości. W ten sposób stworzono miejsce, gdzie jest tak wiele do zobaczenia i do zrobienia. Dlatego nie będziemy Was już dłużej zanudzać tylko od razu, pokażemy Wam gdzie warto pójść i co zobaczyć, aby nie tracąc czasu zwiedzić najciekawsze miejsca. Chodźcie. Zapraszamy.


High Street

High Street – czyli niewielkie centrum, a w zasadzie jedna długa ulica. Nie zwykle kolorowa, przy której znajduje się wiele kafejek i sklepów. Nie ma więc tutaj zbyt wiele do zobaczenia, ale warto przespacerować się wzdłuż i wstąpić do kawiarni na domową walijską herbatę lub kawę. Szczególnie wtedy, gdy pogoda nie za bardzo dopisała (tak jak nam) i trzeba się troszeczkę rozgrzać.

główna ulica w Llanberies

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, choć w samym centrum Llanberies nie ma zbyt wielu atrakcji, spacerując główną ulicą nasz wzrok, przyciągnęły ustawione wagoniki z kopalni łupków. Mające na celu przypominać o ważności tej części historii, jaką była produkcja tego surowca. Ustawione wagony opowiadają o swoim wykorzystaniu w produkcji. Skromna ekspozycja, którą uzupełnia zębatka, to odpowiednie miejsce do chwili refleksji. W tym miejscu mogliśmy sobie wyobrazić, jak ciężko Ci ludzie musieli pracować. Pamiętając o tym, że wykorzystywali oni głównie siłę swoich mięśni. Była to praca ciężka i wyczerpującą. Stojąc tam, zdaliśmy sobie sprawę jak wielkimi szczęściarzami jesteśmy. Mogąc żyć i pracować w warunkach, które dostarczają nam satysfakcji i spokoju. Po krótkim momencie wytchnienia udaliśmy się dalej do pierwszej zaplanowanej atrakcji.

wagony pochodzące z pobliskiej  kopalni

Jezioro Llyn Padarn

Planując naszą wycieczkę do Llanberies przeczytaliśmy, że znajduje się tutaj jedno z największych naturalnych zbiorników wodnych na Walii. Nie zdziwił więc nas widok ogromnej tafli wody, która przywitała nas już na samym wjeździe do miasteczka. I gdy tylko zaparkowaliśmy samochód, od razu udaliśmy się na brzeg jeziora, aby móc podziwiać wspaniały krajobraz. Góry Snowdonia i jezioro, razem tworzą oszałamiającą całość. Nie mogliśmy oderwać wzroku od tego cudownego widoku. I gdyby nie przerażająco zimna pogoda, pokusilibyśmy się nawet na okrążenie jeziora spacerkiem. Niestety było zbyt zimno i nie chcieliśmy ryzykować przeziębienia. Dlatego tylko przeszliśmy kawałek trasy od strony drogi. Być może jeszcze kiedyś tu wrócimy w cieplejszy dzień i wtedy nadrobimy zaległości.

jezioro z widokiem ma góry
llanberies

Kościół St.Padarn Church

To historyczny, wiktoriański kościół z lat 80. XIX wieku. Upamiętniający założyciela miasta i imiennika kościoła St. Padar. Kościół już z zewnątrz zrobił na nas ogromne wrażenie, bowiem  usytuowany na niewielkim wzniesieniu pośród drzew z górami w tle wyglądał magicznie. A wchodząc do środka, tylko upewnił nas w przekonaniu, że jest to miejsce wyjątkowe. Wnętrze jest duże i przestronne. Piękny drewniany sufit, kolorowe wiraże, oryginalne organy i chrzcielnica Św.Perisa tworzą jedną wspólną całość. I nie zależnie od waszych przekonań religijnych znajdziecie w nim chwilę wytchnienia i spokój.

Kościół St.Padarn w całej okazałości

Wodospad Ceunant Mawr

Wodospad Ceunant Mawr – w wolnym tłumaczeniu znaczy Wodospad Wielkiego Wąwozu. Nazwa ta w stu procentach odzwierciedla położenie wodospadu.Wyobraźcie sobie wysokie góry, wąską ścieżkę i ukrytą wśród nich ścianę wody😍. Już na samo wspomnienie robi nam się cieplej na serduchu ❤️❤️.

O tym cudzie natury dowiedzieliśmy się z tablicy informacyjnej ustawionej w miasteczku. Już w tamtej chwili wiedzieliśmy, że jest to coś dla nas. Musieliśmy to zobaczyć. Jednak mało brakowało, abyśmy tam nie dotarli. Ponieważ pytając o drogę, usłyszeliśmy, że jest to około godziny marszu w jedną stronę. I że nie da się tam podjechać samochodem🤔.  Na całe szczęście jesteśmy uparci i jak coś postanowimy to dążymy do celu. Postanowiliśmy to sprawdzić. Tu z pomocą przyszedł nam wujek Google (a właściwie mapa), który okazał się niezawodny i pokierował nas wprost do wodospadu. Pod który, jak się okazało można podjechać samochodem(oczywiście nie pod sam spad, ale bardzo blisko). I gdy zaparkowaliśmy samochód przy pobliskich domach, pozostało nam ok. 15 min drogi na punkt widokowy z góry, a 5 min pod spad wodospadu. Do dziś zastanawiamy się, czemu pan, którego spytaliśmy o drogę, tak nas pokierował, ale cieszymy się, że udało nam się do niego dostać.

droga do wodospadu

Do tego przepięknego miejsca prowadzą dwie ścieżki. Jedną z nich dostaliśmy się na szczyt góry, gdzie rozciąga się widok na wodospad z lotu ptaka. Ta ścieżka jest wyraźnie oznaczona i kieruje tam znak. Natomiast, aby zobaczyć wodospad na dolnej partii, należy skręcić w lewo, tuż za znakiem pokazującym pierwszą ścieżkę (będzie to dróżka za domem, pod kamiennym wiaduktem widocznym z daleka). A z tego miejsca to już rzut beretem do celu. Gdybyście nie mogli trafić, podążajcie za odgłosem szumu wody, który jest bardzo wyraźny. My tak właśnie zrobiliśmy, ponieważ o ile przejście na szczyt jest wyraźnie oznaczone, to na dole już nie. Brak jakiegokolwiek znaku, może zdezorientować.

Narodowe Muzeum Łupków

wejście do muzeum

Muzeum okazało się podróżniczym strzałem w dziasiatkę😉Nie dość, że bardzo interesujące, otwarte cały rok to jeszcze bezpłatne. Eksponaty muzealne umieszczone są w dawnych warsztatach kamieniołomu Dinorwig, który został zamknięty w 1969 roku. To miejsce to podróż w czasie, w którym mogliśmy odkryć fascynującą historię wydobycia i przetworzenia łupków. Gdy tylko przeszliśmy przez główne wejście, od razu odnieśliśmy wrażenie jakby czas się tu zatrzymał, a robotnicy dopiero co skończyli pracę, odłożyli narzędzia i wyszli do domu.

W środku znaleźliśmy wiele tablic informacyjnych, odpowiadających o poszczególnych eksponatach, a także o historii tego miejsca. Warto poświęcić chwilę na ich przeczytanie, aby dowiedzieć się o wydobyciu surowca i jego wpływie na codzienne życie ludzi ciężko tu pracujących. Jest to wyjątkowa okazja, aby przyjrzeć się życiu pracowników i ich rodzin. Od strajków i cierpienia, po rzemiosło i społeczność. Dzięki przemyślanej interpretacji nie tylko dzieci, ale również dorośli mogą cieszyć się niezwykłymi reliktami przemysłu łupkowego.

Całość wystawy obejmują :

  • Sala wideo – wypełniona licznymi zdjęciami, modelem starej Kopalni i ekranem wideo, na którym obejrzeliśmy krótki film o historii Llanberies i przemyśle łupkowym.
  • Stołówka pracownicza- obejmuje ekspozycję złożoną z drewnianych ław i stołów ustawionych rzędami. Na nich poustawiane są stare naczynia: kubki/miski/czajniki/, etc. W kącie na wieszaku zauważyć można pozostawione płaszcze pracowników. Wszystko to razem sprawia wrażenie jakby, pomieszczenie było wciąż używane. Stołówka było to miejsce wyjątkowe. Służyło nie tylko do spożywania posiłków, ale także było miejsce interakcji społecznych i spotkań politycznych.
  • Warsztaty fabryki: w której skład wchodzą- warsztat kowalski i odlewnia. Dzięki czemu fabryka była samowystarczalna. To tutaj pracownicy wycinali własne belki drewniane, naprawili wózki transportowe i lokomotywy.
  • Koło wodne: to atrakcja, której nie możecie przegapić. Jest to bowiem największe działające koło wodne w Wielkiej Brytanii. Wykorzystywane przy produkcji aż do 1925 roku. Jest to naprawdę olbrzym, jego średnica to 15.37 metrów😍😍.
  • Lokomotywa Hunset: służąca do wywożenia gruzu w kamieniołomach.
zdjęcia umieszczone na ścianie w sali wideo
ekspozycja w stołówce pracowniczej
warsztaty fabryki
muzeumllanberies
a tak wyglada juz gotowy łupek, z którego powstaną dachówki lub inne ozdoby domowe

Zamek Dolbadarn

To już kolejna darmowa atrakcja Llanberies, do której udaliśmy się po zwiedzaniu muzeum. Może nie do końca nazwalibyśmy budowle zamkiem, raczej okrągłą wieżą. Tyle bowiem z niego zostało. Po tym, jak opustoszał i został zaatakowany z powodu kamienia budowlanego i drewnianych desek. W tamtych czasach, materiały te były niezwykle cennym nabytkiem i posłużyły do budowy pobliskiego zamku Caernarfon. Ale zaczynając od początku. Ruiny to pozostałości po władzy średniowiecznego księcia Gwynedd – który był głównym pomysłodawcą i właścicielem wieży. Niestety, nie długo po zakończeniu budowy książę zmarł. Był to rok 1240. I od tej pory zamek działał jeszcze do 1300 roku. Potem było już tylko gorzej. Najpierw stał się więzieniem dla kolejnego walijskiego księcia Llywelyna Ostatnega, który spędził tam 20 lat. Następnie został przejęty przez armię angielską. Aż w końcu opustoszał i został ograbiony (o czym już wspominaliśmy na początku). Wielka szkoda, bo zamek miał naprawdę potencjał. Wiedział już o tym książę Gwynedd. Główną jego zaletą była strategiczna pozycja, pozwalająca zablokować jakikolwiek ruch człowieka. Twierdza miała strzec wejścia do Doliny Nant Peris i odpierać ataki wroga. Dodatkowo bezpieczeństwa Zamku, zapewniała ruchoma kładka na poziomie pierwszego piętra. Co w praktyce uniemożliwiało, dostanie się do twierdzy. Jest to bardzo interesujący kawałek historii – tylko i wyłącznie. Bez sklepiku z pamiątkami, bez przewodników, bez ulotek i reklam. Tylko 800-letnia wieża, natura i my. Głównie dlatego warto było wspiąć się na wzgórze. Bo widoki z tego punktu są nieziemskie. Góry Snowdonia, dwa jeziora, las i strumyk. Sama natura w czystej postaci. Plus cisza i spokój. A to, jest to czego w życiu nam najbardziej brakuje. Może dlatego tak bardzo nam się tutaj spodobało. I jesteśmy pewni, że Wam też się spodoba. Bo kto mógłby się oprzeć takim widokom. Tylko spójrzcie ⬇️⬇️⬇️.

widok z zamku Dolbadarn
widok na jezioro i miasteczko Llanberies

Nie ma na co dłużej czekać, pakujcie walizki i przyjeżdżajcie do Llanberies. Na pewno nie pożałujecie 😉.

Pozdrwiamy z podróży

Columbowie

Posted by

Blog podróżniczy. Dla ciekawych świata i ludzi. Zwiedzamy, opisujemy i świetnie się bawimy. Podróże to nasza pasja. Dołącz do naszej załogi, a pokażemy Ci jak tanio podróżować. Zapraszamy na wspólne przygody.

4 thoughts on “Llanberis-ukryty diament Snowdonii

    1. Tak to prawda jest to naprawdę urokliwe miejsce. My już kilkakrotnie byliśmy na Walii, ale dopiero pierwszy raz w LLanberies. I od razu się zakochaliśmy ❤️❤️❤️. Niestety kiedy tam byliśmy kolejka była zamknięta, dlatego nie wspomnieliśmy o niej, ale pewnie jeszcze będziemy mieli okazję podczas następnej wizyty na Walii😉

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s