7 dni w Rio De Janeiro

Rio De Janeiro to zdecydowanie jedno z tych miejsc, w których nie można się nudzić i narzekać na brak atrakcji. Jest ich tu bowiem całe mnóstwo. Piękne plaże, parki krajobrazowe, jeziora, zabytki architektoniczne. Wszystko to daje nam, zwiedzającym szansę wyboru tego, co najbardziej lubimy robić. Trudno się zdecydować. Jednak coś trzeba wybrać. Oczywiście nie możesz pominąć tych największych i najbardziej znanych symboli Rio jak Pomnik Jezusa Chrystusa czy schody Escadaria Selaron – ale co dalej. Nie wiesz. Nie przejmuj się, my też nie wiedzieliśmy. Dlatego pokażemy, co udało nam się zobaczyć. Jak dzień po dniu odkrywaliśmy Rio De Janeiro.


Dzień 1

PRAIA DO RECREIO/ PEDRA/ RESTAURACJA ARMAZEM DE MINAS / GUANABARA/PRAIA DE GRUMARI

Po dość długiej i męczącej podróży samolotem po przybyciu do Rio proponujemy chwilę odpocząć, nabrać energii i naładować akumulatory w gorącym słońcu Brazylii. Oczywiście w zależności od tego, w jakiej części Rio się zatrzymasz, na pewno znajdzie się w pobliżu cicha i złocista plaża. My jednak chcielibyśmy zaproponować udanie się na plażę zwaną “Praia Do Recreiro”. Jako że zatrzymaliśmy się w dzielnicy Barra, to właśnie tutaj doprowadził nas nasz podróżniczy instynkt. Jak się później okazało, był to strzał w przysłowiową dziesiątkę. Plaża niezwykle urokliwa, z malowniczymi widokami na skalne pagórki, z piaskiem drobnym niczym niewielkie diamenciki, w kolorze złocistożołtym. To tutaj po raz pierwszy spróbowaliśmy słynnych lodów z acai (cena 6 reali – polecamy skosztować, bo są przepyszne) oraz drinka zwanego Caipirinka ( koszt 15 reali na samej plaży, jednak gdy odejdziesz troszkę dalej kupić już za 5 reali, ale plaża jak wiadomo, rządzi się swoimi prawami 😉).

przygotowany drink
przygotowany drink Caipirinka

Plaża Recreiro sama w sobie ma do zaoferowania o wiele więcej. Kiedy będziesz wpatrywać się w horyzont, tuż po prawej stronie ujrzysz niewielką wysepkę “Pedra” . Wybierz się na nią szlakiem “Do Pontal”, aby dostać się na punkt widokowy – naprawdę warto ❤️.

Praia de Recreiro z widokiem na wysepkę “Do Pontal”

Zapewne w tym momencie tak jak i my zrobisz się już głodny. Jesteśmy na to przygotowani i mamy dla Ciebie świetną miejscówkę. Zjesz tanio i dobrze. Restauracja Armazem de Minas oferuje jedzenie na wagę. Brzmi dziwnie? Może trochę, ale zasada jest prosta. Jedzenie nakładasz na talerz, ważysz i płacisz według cennika. Jest to ciekawe rozwiązanie. Możesz spróbować w ten sposób wielu dań, nie wysilając się przy tym na tłumaczeniu jadłospisu z karty menu 😄. Tego typu jedzenie jest bardzo popularne w Brazylii.

Ostatnim punktem tego dnia, była droga AV. Estado da Guanabara prowadząca na plażę Praia de Grumari, która już sama w sobie jest bardzo atrakcyjna. I zanim do niej dotarliśmy, musieliśmy przystanąć co najmniej 3 razy. Widoki, jakie nas otaczały, nie pozwoliły nam przejechać obok nich obojętnie. Tylko spójrz 😍😍😍.

widok jaki mieliśmy okazję zobaczyć wzdłuż drogi

Dzień 2

SANTA TERESA/ ESCADARIA SELARON/ MURALE/ PARQUE DAS RUINAS/

Dzień drugi był dla nas dniem, w którym rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta. Jednak znajduje się tu tak wiele atrakcji, że proponujemy rozłożyć je sobie na co najmniej 2 dni. I tak nasza dzisiejsza propozycja to dzielnica Santa Teresa, schody Escadaria Selaron, murale i Parque das Ruinas. Wszystkie znajdują się dość blisko siebie, a to zdecydowanie ułatwia zwiedzanie. My zaczęliśmy od dzielnicy Santa Teresa z zamiarem przejechania się słynnym żółtym tramwajem, który kojarzony jest z tymi w Portugalii. Niestety nic z tego nie wyszło ☹️. Jak się okazało, w okresie karnawału pociąg nie kursował, więc jedyne co mogliśmy zrobić to podziwiać stojący na stacji. Trwało to krótko, po czym udaliśmy się spacerkiem na słynne schody Rio De Janeiro. Droga zajęła nam około 15-20 minut. I choć nawigacja pokazywała nam, że podążamy w dobrym kierunku, mieliśmy małe wątpliwości. Okolica, w jakiej się obecnie znajdowaliśmy, na pierwszy rzut oka przypominała najzwyczajniejsze w świecie slamsy. Wszędzie kręciły się podejrzane typy… gdzieniegdzie na chodniku leżeli pijani mężczyźni… domostwa przywodziły na myśl miejsce, którym nie chcielibyśmy znaleźć się po zmroku. Jednak pomimo całej tej otoczki nie groziło nam żadne niebezpieczeństwo, ludzie okazali się bardzo przyjaźni, uśmiechnięci i serdeczni. Nie było powodu do strachu. Kiedy już zbliżaliśmy się do schodów Selaron, wiedzieliśmy, że jesteśmy we właściwym miejscu. W jednej chwili zrobiło się tłoczno i gwarno, a naszym oczom ukazało się niezwykle arcydzieło.

napis na schodach
pamiątkowa płytka z naszym zdjęciem
widok na schody z góry i czekający w kolejce ludzie

Jeżeli możemy coś doradzić, to tutaj zarezerwuj sobie trochę więcej czasu. Po pierwsze dlatego, że aby, zrobić sobie zdjęcie na schodach trzeba sporo odczekać w kolejce. A zapewniamy, że jest długa – nawet o 9 rano (a im później, tym większa) . Po drugie, dlatego że zachęcamy do skorzystania z okazji i zrobienia swojej własnej płytki, z fotografią uwieczniającą Cię siedząc w tym miejscu. Jest to naprawdę super sprawa. Sami taką zrobiliśmy. Koszt takiej płytki to 30 reali za dużą płytkę i 15 reali za mniejszą w formie magnesu. Jedyne co musisz zrobić to usiąść na schodach, zapozować i poczekać 15 minut, aż będzie gotowa. My tak zrobiliśmy. I aby, umilić sobie czekanie zeszliśmy nieco niżej do równoległej ulicy, gdzie znajdują się kolorowe murale. Są przepiękne i na pewno przypadną Ci do gustu tak jak nam😉. Oczywiście nie obyło się bez zrobienia pamiątkowych zdjęć. Podczas robienie których odkryliśmy uroczy sklepik Lapa e Arte Tropical – z tradycyjnymi lokalnymi specjałami. Głównie z alkoholami, ale można też tutaj zjeść Coxinha. Rodzaj przekąski, smażonej na głębokim tłuszczu z nadzieniem z kurczaka, sera bądź warzyw (koszt 4 reale jeden). Są wyśmienite i zapewniamy, że na jednej się nie skończy 😉.

niewiarygodnie piękna mapa świata stworzona z imion
Polski akcent na mapie świata
niewielki sklepik z lokalnymi pysznościami

W pełni zaspokojeni kulinarnie, z wypchaną wyśmienitymi trunkami torbą udaliśmy się po odbiór płytek. A następnie na szczyt schodów, aż do Parque das Ruinas. Jednak uprzedzamy – droga na szczyt nie jest łatwa. Wyobraź to sobie. Ciągle pod górę, do pokonania ponad 215 stopni, a do tego jeszcze żar leje się z nieba… Ten spacer naprawdę dał nam w kość, ale udało się i było warto. Chociażby dla tego pięknego widoku opłacało się podjąć wyzwanie.

dla takiego widoku warto było się wspiąć na szczyt
wnętrze ruin
chwila odpoczynku 🙂

Dzień 3

Copacabana/Fort Copacabana/ Ipanema

Po dość intensywnym zwiedzaniu poprzedniego dnia pozwoliliśmy sobie na chwilę relaksu. Co nie oznacza, że nic ciekawego nie udało nam się zobaczyć. Otóż nie. W tym dniu na celowniku znalazła się najpopularniejsza plaża świata – COPACABANA oraz dużo skromniejsza Ipanema. Zaczęliśmy tej pierwszej. Wiadomo dlaczego. W końcu to najpiękniejsza plaża świata.

Copacabana w całej okazałości

Po zaparkowaniu samochodu (kilka okrążeń po parkingu i opłacie 2 reali za godzinę) udaliśmy się na spacer wzdłuż plaży, podziwiając widoki na Górę Cukru i port Copacabana. Plaża ma długość 4 kilometrów, dlatego przejście zajęło nam trochę czasu. Jednak nie myśleliśmy wtedy o tym. Skupiliśmy się na podziwianiu krajobrazu. Spacer umilały nam niesamowite piaskowe rzeźby, przy których zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Ty też możesz, o ile wcześniej uiścisz niewielką opłatę artyście. Nie trudno poznać kto nim jest – będzie to pan siedzący obok, strzegący swego dzieła. I gdy tylko będziesz próbował zrobić zdjęcie, to na pewno da o sobie znać.

piaskowe rzeźby na Copacabanie

Podczas spaceru skorzystaliśmy z okazji i na pobliskich straganach kupiliśmy kilka fajnych pamiątek. Potem była jeszcze kąpiel, zaspokojenie pragnienia świeżą wodą kokosową prosto z owocu (koszt 6 reali), skosztowanie kukurydzy (koszt 7 reali) oraz churros ( koszt 4 reale z czekoladą w środku lub 2 reale bez czekolady).

kukurydza na plaży 🙂 była smaczna i soczysta
churros z czekoladą w posypce z cukru i cynamonu – najlepszy deser na świecie
stragany na Copacabanie, znajdziesz tu wszystko

Tego dnia udało nam się jeszcze zawitać na plaży Ipanema. I jeżeli mielibyśmy, wybierać pomiędzy Copacabana a Ipanema to zdecydowanie wybralibyśmy tą drugą. Spytasz dlaczego? Z trzech prostych powodów. O ile widoki na obu tych plażach są bardzo podobne, to Ipanema jest mniej tłoczna, cichsza i … poprostu przyjemniejsza.

Kolorowa Ipanema
spacer wzdłuż plaży

Dzień 4

Pomnik Jezusa Chrystusa/ Góra Głowa Cukru /Praiaa Vermelha/ Restauracja Terra Brasilis

Ten dzień należał do dwóch największych atrakcji w Rio de Janeiro. Pomnik Chrystusa i Głowy Cukru. Czy to możliwe? W jeden dzień? A i owszem. Jest to tylko kwestia dobrej organizacji czasu. Pobudka wcześnie rano i o 9.00 byliśmy już w kolejce z biletami w ręce. Zwarci i gotowi do zobaczenia ogromnego posągu Jezusa Chrystusa. Aby uniknąć długiego czekania, wejściówki kupiliśmy przez internet w aplikacji tremocorcovado.rio. Koszt biletów to 67 reali dla osoby dorosłej i 52 za dziecko. Reszta to już tylko formalność. Przestawiliśmy nasze bilety w kasie (musieliśmy okazać paszport dziecka, aby udowodnić jego wiek). I po chwili już siedzieliśmy w kolejce z niecierpliwieni, aby jak najszybciej znaleźć się na szczycie.

pociąg, którym dostaliśmy się pod pomnik Jezusa Chrystusa

Na szczęście przejażdżka kolejką nie trwała długo i po chwili naszym oczom ukazał się ON, dumnie stojący z rozłożonymi rękami, jakby właśnie na nas czekał – Pomnik Jezusa Chrystusa. Emocje, jakie nam wtedy towarzyszyły trudno opisać słowami. Przez dłuższą chwilę nie mogliśmy uwierzyć, że nasze marzenie się spełniło i stoimy tu naprawdę. Bez zbędnego pośpiechu próbowaliśmy nacieszyć się tym widokiem i narobić tyle zdjęć ile to tylko możliwe. Nie było to jednak łatwe, ponieważ jak to zwykle bywa w tak popularnych miejscach, możesz sobie wyobrazić jak wiele osób było tu razem z nami. Niektórzy z nich kładli się nawet na ziemi. A całej sytuacji nie poprawiała obecność mgły, która co chwilę zasłaniała pomnik i krajobraz.

pomnik Jezusa Chrystusa
widok na Rio de Janeiro

Ten poranek był jednym z najlepszych w naszym życiu i nie sądziliśmy, że jeszcze w tym dniu coś może nam sprawić więcej radości. A jednak. Przekonaliśmy się o tym później na Górze Cukru. Zanim jednak o tym opowiemy, zaprosimy Cię na obiad do fantastycznej restauracji Terra Brasilis. Nie trudno będzie ją znaleźć. Wystarczy, że po przyjeździe pod Górę Cukrową (i zaparkowaniu samochodu za 10 reali) udasz się w kierunku plaży. Będzie widoczna z daleka. Wstąp koniecznie, a nie pożałujesz. Najesz się do syta, za nie wielką cenę (7.29 reali za 100 g). Na samo wspomnienie już cieknie nam ślinka.

to tutaj znajduje się niewielka wojskowa restauracja
pysznosci w restauracji
z restauracji mogliśmy podziwiać Głowę Cukru

Już z pełnym brzuchem ruszyliśmy dalej. Oczywiście najpierw musieliśmy kupić bilety. Istnieje kilka opcji biletowych. My wybraliśmy tę podstawową: 107 reali. Później tylko krótka przejażdżka wagonikiem i byliśmy na miejscu. I w tym momencie odebrało nam mowę. Widoki, jakie ukazały się naszym oczom, to było coś wspaniałego, zapierającego dech w piersiach, po prostu WOW😍. Widzieliśmy całe Rio, miasto, piękne plaże i skały. Wiemy, że od zawsze Pomnik Jezusa i Góra Cukru rywalizują między sobą o względy podróżnych. Dla nas bezkonkurencyjnie tę bitwę wygrywa Góra Cukru.

tutaj zaczęła się nasza wycieczka na Głowę Cukru
widoki z kolejki
pamiątkowe zdjęcie na szczycie góry
niewielki wagonik którym dostaliśmy się na kolejny przystanek
niewątpliwie najpiękniejszy widok

A jaki będzie twój wybór? Będziesz mógł o tym pomyśleć już na dole, na plaży Vermelha. Na której zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek i jeszcze przez moment wpatrywaliśmy się w Górę Cukru w oddali.

na plaży jeszcze przez chwilę mogliśmy podziwiać Głowę Cukru

Dzień 5

Praia de Piratiruinga/Pedra da Baleia/Fortaleza de Santa Cruz da Barra/Praia de Jurujuba/Restauracja Bicho Papao/Praia Sao Francisco

Dzień 4 był pełen emocji i pięknych widoków, co tylko podkręciło nasz apetyt na więcej. Pełni energii wyruszyliśmy na Praia de Piratiruinga. Zdecydowanie jest warta zobaczenia. Jest tam wszystko, czego potrzebujesz do odpoczynku. Cisza, piękne widoki, skalne pagórki, parasolki z krzesłami (wypożyczenie to koszt 10 reali za parasolkę i 2 krzesła). Naprawdę polubiliśmy to miejsce. Podczas pobytu tutaj czuliśmy się bezpiecznie i mogliśmy oddać się przyjemności odpoczynku w tropikalnym słońcu. Tobie też się spodoba. Spędziliśmy tu około dwóch godzin, spacerując, grając w brazylijską “zośkę” i jak zawsze robiąc mnóstwo zdjęć – czemu jak najbardziej sprzyjał krajobraz otaczający plażę. Tej przepięknej zatoczce nie brakowało uroku i jeszcze ten widok na Głowę Cukru…

Praia de Piratiruinga

Do dziś, gdy zamykamy oczy, czujemy się jakbyśmy znów tam byli 😍. Mimo że samo siedzenie i patrzenie się w dal sprawiało nam mnóstwo radości, wiedzieliśmy, że tego dnia mamy jeszcze sporo do zobaczenia.

z niewielkich pobliskich skał rozciąga się widok na najpopularniejsze atrakcje w Rio – Pomnik Jezusa i Górę Cukru
komu kukurydzę? 😋
chwila relaksu na plaży

Czas najwyższy ruszać dalej. Kolejny przystanek Forteleza de Santa Cruz da Barra. Mamy nadzieję, że lubisz takie historyczne kąski i fort spodoba Ci się tak ja nam. Kiedy dotarliśmy na miejsce, kupiliśmy bilety (cennik : 6 reali za osobę dorosłą i 3 reale za dziecko, niemowlaki wstęp darmowy) i wspólnie z wojskowym przewodnikiem przenieśliśmy się do czasów, w których Fort miał za zadanie bronić zatoki GUANABARA i Rio de Janeiro. Podczas godzinnej wycieczki mieliśmy okazję zobaczyć mury fortecy, podziemia, cele więźniów, niewielki kościółek oraz oczywiście niesamowity widok na Pomnik Jezusa i Głowę Cukru. I powoli dochodziliśmy do wniosku, że nieważne dokąd się udamy, zewsząd będzie widać te dwie najważniejsze atrakcje Rio.

Fort 😍
mimo żaru lejącego się z nieba uśmiech nie schodził nam z twarzy
mure fortecy
lochy dla więźniów
wielkość cel nie jest przypadkowa, ten kto trafił do tej najmniejszej musiał mieć najwięcej na sumieniu

Po skończonej wycieczce udaliśmy się do restauracji Bicho Papao (upatrzyliśmy ją już podczas drogi do fortu). Knajpka lokalna z owocami morza, tuż przy plaży wydawała się idealna. I taka właśnie była. Po złożeniu zamówienia wpatrywaliśmy się w horyzont i kolorowe rybackie łódki. Przygotowanie dań trochę trwało i stawaliśmy się coraz bardziej głodni. Byliśmy przekonani, że zjemy wszystko, co dostaniemy. Jednak zamówionymi porcjami najadłoby się jeszcze kilka osób. Jak się okazało, każde danie dzieliło się pomiędzy dwie osoby. Możesz sobie wyobrazić jak, ogromne talerze zostały przed nami postawione 😂. Nie było opcji, abyśmy dali radę to wszystko zjeść. Na całe szczęście resztę jedzenia zapakowano nam na wynos. Tym sposobem mieliśmy już kolację z głowy. Nasza rada – upewnij się, czy w twoim menu tak właśnie jest.

restauracja Bicho Papao
porcja jednoosobowa? Nie, ale o tym nie wiedzieliśmy zamawiając danie 😂

Choć po posiłku kierowaliśmy się już w stronę hotelu, to nie mogliśmy przejechać obojętnie koło plaży Sao Francisco. Okazała się ona pięknym zwieńczeniem tego dnia. Zostaliśmy tutaj do późnego wieczora, podziwiając zachód słońca.

zachód słonca na plaży Sao Francisco
tylko ten ślad został po nas na plaży

Dzień 6

Vista chinesa view/Parka naturalny Tijuca/Wodospad Cascatinha Taunay/Capela Mayrink/groty

Kiedy myślisz o Rio, na pewno pierwsze, z czym się kojarzy to piękne plaże. I może nawet nie przyszłoby Ci do głowy, że znajdziesz tu wielki las tropikalny. Tak blisko miasta. A jednak😉. To miejsce to Park Naturalny Tijuca. A ponieważ nasze ostanie 5 dni spędzone w Rio, były bardzo intensywne i wyczerpujące. Nie tylko dlatego, że tak wiele udało nam się zobaczyć, ale również dlatego, że temperatura powietrza wciąż przekraczała 30 stopni Celsjusza. A to męczy równie mocno, jak samo zwiedzanie. Dlatego ten dzień spędziliśmy w Parku Naturalnym Tijuca. Znaleźliśmy tu nie tylko schronienie przed słońcem, ale także spektakularne widoki, piękne wodospady, tropikalną roślinność, dziką zwierzynę, malutki kościółek Mayrink oraz groty.

witaj w Parku Tijuca
piękno natury w parku
tropikalna roślinność
podziwialiśmy wodospad
naturalny basen stworzony z wody wodospadu
kapliczka Mayrik

Spędziliśmy tutaj kilka dobrych godzin i ani przez minutę nie narzekaliśmy na nudę. Ciekawiło nas wszystko naokoło. Ptaki, drzewa, zwierzęta, motyle. Niezwykle gatunki roślin, jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Wystarczyło mieć oczy i uszy szeroko otwarte, aby dostrzec piękno tego miejsca. Wykorzystaj tę okazję do zrobienia wielu ciekawych zdjęć. Jeżeli jednak możemy Ci coś doradzić, to na wycieczkę po parku lepiej wybierz się samochodem. W przeciwnym wypadku będziesz musiał zmierzyć się ze wspinaczką pod wysokie górki. Co prawda po drodze mijaliśmy wielu takich śmiałków, którzy wybrali wędrówkę, to sami chyba nie podjęlibyśmy się tej próby. Pięknym zwieńczeniem tego dnia był krótki postój na Chinesa View. Skąd rozchodzi się piękny widok na Rio, na posąg Chrystusa i Głowę Cukru.

widok w całej okazałości
dwie góry nazywane “braćmi”

Dzień 7

Maracana/Catedral Metropolitana/Teatr Municipal do Rio de Janerio/ centrum/

Nie lubimy się żegnać, niestety w każdej podróży przychodzi taki czas. To był ostatni dzień. I zamierzaliśmy go wykorzystać w 100 procentach. Samolot mieliśmy dopiero wieczorem, dlatego było sporo czasu do zagospodarowania. Pobudka wcześnie rano, szybkie śniadanko i w drogę. Doskonale wiedzieliśmy, co jeszcze musimy zobaczyć w Rio. Stadion Maracana – to był plan na dziś. Biletów nie kupiliśmy wcześniej, ale to nie był problem. Dostaliśmy je w kasie. I obyło się bez czekania w kolejce (koszt 27,50 reali). Na stadionie spędziliśmy około dwóch godzin. W tym czasie mieliśmy co robić. Jedną z atrakcji jest znajdujące się niewielkie muzeum upamiętniające największe sławy brazylijskiego footbolu i jego historię.

stadion Maracana
wystawa wewnątrz stadionu
puchary podkreślały tylko sukcesy drużyny brazylijskiej

Oczywiście największe emocje poczujesz, kiedy znajdziesz się na trybunach stadionu. Tak było u nas. Siedząc na niebiesko-żółtych siedzeniach byliśmy sobie w stanie wyobrazić te wszystkie mecze, wszystkie strzelone gole i wszystkie sławy. I to przy pustym stadionie. A co by było w trakcie meczu. Na samą myśl przeszedł nas dreszcz emocji.

udało się siedzieliśmy wygodnie na trybunach stadionu

Jest jednak coś, co na chwilę przyćmiło sławę stadionu. Pobliska okolica. Wychodząc poza granice obiektu, nie sposób było nie zauważyć wyłaniającej się z każdego zakątka biedy. Szczerze – nie tego się spodziewaliśmy. Liczyliśmy raczej, że tak popularny stadion będzie usytuowany w bardziej dostojnej okolicy, może nawet ekskluzywnej. A tymczasem ujrzeliśmy rozpadające się budynki, dzikie koczowiska i brazylijską favelę na wzgórzu.

Oprócz samego stadionu w pobliskiej okolicy nie było już nic do zrobienia, wiec po skończeniu zwiedzania pojechaliśmy do centrum Rio. Nie tracąc czasu, udaliśmy się do najdziwniejszej katedry jaką do tej pory mieliśmy okazję zwiedzić. Cathedral Metropolitana swoim wyglądem przypomina ogromny dzwon. Ten kształt nie jest jednak przypadkowy, nawiązuje on do architektury piramidy Majów w Meksyku. Uważa się bowiem, że stożkowaty kształt zapewnia bliskość Boga. Pomimo to nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że betonowy, surowy gmach z zewnątrz wygląda po prostu brzydko. Na szczęście w środku było zupełnie inaczej. Było skromnie, ale pięknie. Wszystko za sprawą czterech witraży biegnących od podłogi do sufitu, które układały się w kształt krzyża. Całości wystroju dopełniła otwarta przestrzeń, która zapewniła nam chwilę wytchnienia i osłony w upalny dzień.

czy ten budynek wygląda jak katedra?
wnętrze katedry

Po zwiedzeniu katedry po raz ostatni przeszliśmy się uliczkami Rio. Nasz czas nie ubłagalnie się kończył. Starczyło nam jeszcze czasu na małe zakupy. A potem w drogę. Naszym ostatnim celem podróży było lotnisko. Wsiedliśmy do samochodu, rzucając ostanie spojrzenie na miasto… Tak zakończyła się nasza przygoda w Rio de Janeiro. Nie żałujemy ani minuty. I mamy nadzieję, że uda nam się jeszcze tu wrócić. Tymczasem do zobaczenia w następnej podróży!

Pozdrawiamy Columbowie

Posted by

Blog podróżniczy. Dla ciekawych świata i ludzi. Zwiedzamy, opisujemy i świetnie się bawimy. Podróże to nasza pasja. Dołącz do naszej załogi, a pokażemy Ci jak tanio podróżować. Zapraszamy na wspólne przygody.